zanim cokolwiek napiszę, trzeba jasno powiedzieć - opuściłem się... ostatni wpis jest z kwietnia, a tu już dziś pawie koniec sierpnia...Cóż. tak jakoś się złożyło, było trochę wyjazdów, sesja, koniec roku... nie mam lepszych argumentów na swoje usprawiedliwienie... postaram się to zmienić:)
a teraz do rzeczy...
niebawem, za kilkadziesiąt godzin rozpoczynam, wraz z 5 najcenniejszymi ludźmi z Seminarium, pielgrzymkę. Nietypowa to będzie pielgrzymka, jednego celu, punktu dojścia, chyba nie ma. Nie będziemy szli szlakiem pielgrzymim, nie będziemy "jechać do" i "wracać z".
Jednocześnie jednak jakiś cel jest naszej wędrówki. Cel - czyli coś, do czego dążymy, na co czekamy, a czasami to nawet nie możemy się już doczekać... Tym celem w naszym wyjeździe jest moim zdaniem wspólnota. Taka pomiędzy nami - uczestnikami.
Jedzie nas 6. Czterech kleryków z kursu IV i dwóch z VI. Każdy jest jakoś tam trochę inny, indywidualny i niepowtarzalny. Z każdym inaczej się rozmawia, spędza czas. Ale to jest właśnie piękne w tej naszej ekipie - że mimo tego, że zupełnie różni jesteśmy, jakaś więź jedności między nami jest...
Wyjazd do Francji planowaliśmy już od dobrych kilku miesięcy... Plan był z początku prosty - jedziemy na tydzień do Taize i wracamy. Po drodze mieliśmy coś tam zobaczyć. Jeśli zaś chodzi o skład, zupełnie spontanicznie wyszła ta szóstka kleryków... Po prostu, jakoś chyba najwięcej czasu ze sobą spedzamy właśnie my, w Seminairum i nie tylko, więc dość naturalnie to wyszło...
a trasa? z prostej drogi Warszawa - Taize - Warszawa nie zostało praktycznie nic... To znaczy, będziemy w Taize, trasa jednak wygląda mniej więcej tak - Warszawa - Niemcy: Bawaria, sanktuaria, miejsca związane z BenedyktemXVI - Szwajcaria - Francja: Mt Blanc, Grande Chartreuse, La Salette, Tamie, Le Puy, Ars, Lyon, Grenoble, Taize, Vezelay, Citeaux, Orlean, Fontgombault, Solesmes, Paryż, Mt. St. Michel, Reims, Trosly - Belgia: Laveaux Ste Anne, Liege - Niemcy: Paderborn, Msza z Papieżem Benedyktem w Berlinie - Warszawa.
O, taka trasa. Zamiast 2000 km, robimy jaieś 6000.
Najlepsze jest to że te wszystkie miasta i pomysły rodziły się baaardzo spontanicznie - a może jeszcze tu, a może tu...
Zatem niebawem ruszamy. W pielgrzymkę. Pielgrzymkę przez wspólnoty i zakony Francji, ale także pielgrzymkę do wspólnoty, której mamy szukać pośród nas. Pomoże nam w tym wspólna modlitwa, śpiew, dzielenie się Słowem, ale i takie zwyczajne, wspólne życie codzienne...
Potrzeba do tego waszej modlitwy Wtedy na pewno się uda!
Jak wrócimy, to postaram się napisać coś o tym wyjeździe. A tymczasem zamieszczam link do kilku zdjęć z wyjazdu na Bałkany w lipcu 2011:
https://picasaweb.google.com/108987214081724366522/BaKany2011?authuser=0&feat=directlink