dawno nie było tu nowych wpisów... dawno nic nie myślałem, pomyślicie... nie, dużo myślałem. Może aż za dużo. Może właśnie dlatego, że tyle myślałem to się nic nie pojawiło... Niby przecież nic się nie dzieje, ot takie szare codzienności... Ale tak naprawdę tyle się dzieje, że aż się nieraz boję.
Samotność... ostatnio dużo o tym myślę... Na ile seminarium ma mnie uczyć bycia we wspólnocie, a na ile powinno raczej przypominac mi, że kapłaństwo to przede wszystkim samotność... Bo po szkole, po Mszy, katechezie, całym dniu, wrócę do domu, i będę sam. Mogę zadzwonić, napisać smsa, nawet nieraz do kogoś skoczyć, spotkać się, ale pręzej czy później, i tak pozostanę sam...i co wtedy? piętrzące się kryzysy i frustracje czy raczej bogacenie doświadczenia? Ciemna noc dla wiary, czy razej pustynia, pustkowie które jest specyficzną przestrzenią dla dialogu z Bogiem?
Pewnie i jedno i drugie... Bo jest samotność której potrzebuję. Która jest ubogaceniem i skarbem; samotność która w ciszy mówi.
Ale jest też taka samotność, której się boję, i której unikam. Samotność pustki, rozumiana jako przeciwieństwo przyjaźni; tej się boję.
i trudno mi nieraz zrozumieć że to tak naprawdę jedna i ta sama samotność... Tylko że trudno mi zrozumieć że w tej, którą nazywam przeciwieństwem przyjaźni nie jestem sam. Jest Ktoś, Przyjaciel, który chce być.
A ja uciekam, moze dlatego że po prostu, nie chcę Go słuchać? Może nie umiem?
Umiem.
Chcę.
Ale się bardzo boję.
wierzę Panie, ale zaradź memu niedowiarstwu...
Ja taki Zacheusz, z jednej strony tak chcę Cię ujrzeć że pcham się na każde drzewo, a z drugiej, na każdym drzewie boję się że spadnę, i nie patrzę na Ciebie, tylko na chwiejącą się gałąź...
Panie, dziś chciej zatrzymać się w moim domu! Spraw bym nie zachowywał się jak małpa, tylko zszedł z drzewa...
niedziela, 31 października 2010
piątek, 24 września 2010
Mamona dla przyjaciela
Trudna ta ewangelia z ostatniej niedzieli… jak zrozumieć właściwie słowa Jezusa, który mówi: Pozyskujcie sobie przyjaciół niegodziwą mamoną; a wcześniej nieco mówi przypowieść o nieuczciwym rządcy…
Ile jesteś winien mojemu panu? Ten odpowiedział: Sto beczek oliwy. On mu rzekł: Weź swoje zobowiązanie, siadaj prędko i napisz: pięćdziesiąt. Następnie pytał drugiego: A ty ile jesteś winien? Ten odrzekł: Sto korcy pszenicy. Mówi mu: Weź swoje zobowiązanie i napisz: osiemdziesiąt.
Rządca zawyżał zobowiązania. Zmieniając wartość zobowiązań, pozbywał się swojego niegodziwego zysku. Kazał przekreślać, zmniejszać zobowiązania, aby przedstawiały one stan faktyczny… Jaka z tego myśl dla nas? Hmm… Nawet późno, nawet za późno, musimy umieć przyznać się do błędu, nawet za cenę utraty czegoś.
A dalej Jezus mówi w Ewangelii:
Pozyskujcie sobie przyjaciół niegodziwą mamoną, aby gdy /wszystko/ się skończy, przyjęto was do wiecznych przybytków.
Dzisiejszy świat to często wyścig. Pogoń za pieniędzmi, zaszczytami, funkcjami, sławą i zyskiem. Wartości takie jak miłość, dobro, zaufanie, piękno i szlachetność zostają zapomniane. A one właśnie składają się na definicję przyjaźni. Jezus zachęca, by dbać właśnie o przyjaźń. By budować relację międzyludzką. Bo to, co pozornie na tym świecie się liczy, po tamtej stronie przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie. Wtedy właśnie miłość i przyjaźń zaczną się liczyć.
A święty Biskup Hippony tak ten tekst komentuje…:
Wyobraź sobie, mówi święty Augustyn, że przyszedł do twego domu przyjaciel i zobaczył, że złożyłeś zboże w wilgotnym miejscu. Wie, jak się zboże psuje, a ty na tym się nie znasz, i daje ci taką radę: "Bracie, tracisz to, coś z tak wielkim trudem zebrał. Złożyłeś w miejscu wilgotnym, za parę dni to wszystko ci zbutwieje". "Bracie, co mam zatem robić?" "Podnieś to wyżej". Posłuchasz przyjaciela, który tak doradza i przeniesiesz zboże z dołu do góry. A nie posłuchasz Chrystusa, żeby swój skarb przenieść z ziemi do nieba?"
Zauważ ponadto - podpowiada święty Augustyn - że istnieje wielka różnica między nieuczciwym zarządcą z przypowieści, a tobą, jeśli "pozyskujesz sobie przyjaciół niegodziwą mamoną": "On sprzeniewierzył się swojemu panu, żeby zyskać sobie przyjaciół, którzy by go przyjęli. Ty nie obawiaj się, że się sprzeniewierzysz, bo sam Pan nawołuje cię, żebyś tak postępował…
Ile jesteś winien mojemu panu? Ten odpowiedział: Sto beczek oliwy. On mu rzekł: Weź swoje zobowiązanie, siadaj prędko i napisz: pięćdziesiąt. Następnie pytał drugiego: A ty ile jesteś winien? Ten odrzekł: Sto korcy pszenicy. Mówi mu: Weź swoje zobowiązanie i napisz: osiemdziesiąt.
Rządca zawyżał zobowiązania. Zmieniając wartość zobowiązań, pozbywał się swojego niegodziwego zysku. Kazał przekreślać, zmniejszać zobowiązania, aby przedstawiały one stan faktyczny… Jaka z tego myśl dla nas? Hmm… Nawet późno, nawet za późno, musimy umieć przyznać się do błędu, nawet za cenę utraty czegoś.
A dalej Jezus mówi w Ewangelii:
Pozyskujcie sobie przyjaciół niegodziwą mamoną, aby gdy /wszystko/ się skończy, przyjęto was do wiecznych przybytków.
Dzisiejszy świat to często wyścig. Pogoń za pieniędzmi, zaszczytami, funkcjami, sławą i zyskiem. Wartości takie jak miłość, dobro, zaufanie, piękno i szlachetność zostają zapomniane. A one właśnie składają się na definicję przyjaźni. Jezus zachęca, by dbać właśnie o przyjaźń. By budować relację międzyludzką. Bo to, co pozornie na tym świecie się liczy, po tamtej stronie przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie. Wtedy właśnie miłość i przyjaźń zaczną się liczyć.
A święty Biskup Hippony tak ten tekst komentuje…:
Wyobraź sobie, mówi święty Augustyn, że przyszedł do twego domu przyjaciel i zobaczył, że złożyłeś zboże w wilgotnym miejscu. Wie, jak się zboże psuje, a ty na tym się nie znasz, i daje ci taką radę: "Bracie, tracisz to, coś z tak wielkim trudem zebrał. Złożyłeś w miejscu wilgotnym, za parę dni to wszystko ci zbutwieje". "Bracie, co mam zatem robić?" "Podnieś to wyżej". Posłuchasz przyjaciela, który tak doradza i przeniesiesz zboże z dołu do góry. A nie posłuchasz Chrystusa, żeby swój skarb przenieść z ziemi do nieba?"
Zauważ ponadto - podpowiada święty Augustyn - że istnieje wielka różnica między nieuczciwym zarządcą z przypowieści, a tobą, jeśli "pozyskujesz sobie przyjaciół niegodziwą mamoną": "On sprzeniewierzył się swojemu panu, żeby zyskać sobie przyjaciół, którzy by go przyjęli. Ty nie obawiaj się, że się sprzeniewierzysz, bo sam Pan nawołuje cię, żebyś tak postępował…
Subskrybuj:
Posty (Atom)