niedziela, 26 grudnia 2010

poświętne życznia

dziwny to zwyczaj życzenia. Z jednej strony taki piękny, ale z drugiej... taki często sztuczny, nadęty i w zasadzie nie potrzebny...

Czego ja bym chciał życzyć? hmm...

Sobie? Braciom? Kościołowi?

Miłości. Tylko Miłości.
Miłości. Bo ona ukrywa wszelki lęk.
Miłości, bo ona jednoczy.
Miłości, bo ona buduje rujnując mury wrogości i nienawiści.
Miłości, bo ona rodzi się w brudnym i zwykłym człowieku, gdy potrafi uśmiechnąć się do drugiego.
Miłości, bo ona daje mozliwość podania ręki temu, który jest blisko a na którego patrzeć nie mogę.
Miłości, bo ona ponad wszelkimi piuskami, mitrami, oficjami i urzędami po prostu umie się dawać.

o dobry Jezu, Miłości, która przewyższa wszelką miłość... Przyjąć Cię do serca to mieć pewność, że będziesz ze mną zawsze. Ucz mnie i prowadź, bym zawsze był przy Tobie. Spraw bym ja narodził się w Twoim sercu. Bym umiał żyć w sercu Boga, jak niemowlę na rękach swej matki...

dalsze życzenia?

widzieć braci. Takich jakimi są, nie takich jakimi ja chciałbym ich mieć. I takimi jacy są ich przyjmować. i dziękować że są. Komunia to najpiękniejsze imię Kościoła. A samotność i pustka to Jego wielkie rany.

kochać braci. Bo to Bóg mi ich postawił. A tych najtrudnoejszych najbardziej cenić, bo to dowód kochającej troski Boga o mnie.

modlić się za Braci. Bo sam żadnej relacji nie jestem w stanie tworzyć. ludzkie wszystlko się rozpadnie jutro. Boskie wszechwszystko trwa.

trzymać za rękę Braci. i nie bać się iść by z nimi zbawiać świat. Czasem śmiechem, czasem płaczem, czasem wspólnym szeptem. Piękno zbawi świat. nie bój się Je głosić.

słuchać Braci. Sam Jezus prosił, byś nosił ich troski, brzemiona. Jak ty weśmiesz coś od nich, oni wezmą coś ciebie. W ten sposób zbudujecie więź dużo mocniejszą niż wspólnie przeżyte wakacje.

ufać Braciom. Zaufanie daje wiosnę serca. Serce które ufa, jest spokojne. W ufnym, sercu jest coś z dziecka. Pokój, dobroć. Otwartość.

przebaczać Braciom. Lepszy od nich nie jesteś. A tylko zgoda może budować.


Jezu, Bracie ubogich, przygarnij mnie do siebie. Ty się na to narodziłeś by jednoczyć, by zbawiać. Pozwól mi być tym sianem, które było w żłóbku, by ci było bardziej miękko; pozwól być pasterzem, który Cie pochwali, i pełen zapału poleci po innych; pozwól być głupim osłem który ogrzeje Cię sobą, pozwól być gwiazdą betlejemską, by prowadzić do Ciebie innych.
Pozwól być kapłanem, który będzie sianem, pasterzem, osłem i gwiazdą betlejmską.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz