czwartek, 3 lutego 2011

i tak to...

już luty, na blogu posto... Jak to wyjaśnić? Lawina zupełna, wszystko się sypie na głowę. Trochę praca, trochę rozmaite relacje, różne zjawiska które w normalnie nie powinny się zdarzyć... Niektórzy nazwaliby je przypadkiem, ja myślę raczej tu o Opatrzności.;)

kilka słów trochę celem podzielenia się tym, co mam w sercu...

Piąty rok w Seminairum już jestem. Mój kurs zaczynało 44 chłopaków. Dziś jest nas tylko 17. Teraz w ferie jeden chłopak poszedł na urlop, na pustynię.

Tylu ludzi, tyle spotkań, w każdym zostało coś ze mnie. nie w każdym widziałem przyjaciela, nie każdy zawsze starał się nim być. Jest jakoś dziwnie tak, że dopiero kiedy kogoś nie ma, kiedy już "za późno" zaczynamy rozumieć, jak bardzo nam go brakuje, jak bardzo głupio, że się z nim pokóciliśmy, że się nie spotkaliśmy, żeśmy nie porozmawiali. Tak, post factum dopiero żałujemy. Szkoda.

Najgorsze że tak bardzo brakuje ludzi. brakuje bliskich sercu, brakuje i tych dalekich. Wrócą? Tak, ale pewnie trochę inni. Inni dlatego, że nas nie było. Lepsi? Inni, bo nas nie było, inni dzięki temu, ze nas nie było.

My tez mamy szansę być innymi. Dobrze że ich nie ma, jeśli towarzyszy myśl, że powrócą.
inni. Tacy jak my.

1 komentarz:

  1. Grunt to kochać swoje życie...
    i ludzi, zwłaszcza tych trudnych
    -> oni są chyba nam najpotrzebniejsi

    OdpowiedzUsuń