piątek, 24 lutego 2012

Gorzkie Żale - część I - Pójdź za mną!


Pierwszy z sześciu tekstów rozważań Gorzkich Żali, pt. "Zamieszkać w Krzyżu", które w tym roku wygłoszę w Parafii Ofiarowania Pańskiego w Warszawie

część 1 - Piotr. Pójdź za mną. (26.02.2012)

Pociągnij mnie za sobą! Pobiegnijmy! Wprowadź mnie, królu, w twe komnaty!
Cieszyć się będziemy i weselić tobą, i sławić twoją miłość.

Te słowa z Pieśni nad pieśniami niech będą dla nas zaproszeniem do pójścia, wraz z Chrystusem, wyjątkową drogą…
Na swojej drodze krzyżowej Jezus widział różnych ludzi.
Dlatego w tegorocznych rozważaniach pasyjnych spróbujemy przyjrzeć się różnym postaciom,
które towarzyszą Jezusowi na drodze krzyżowej.
Spróbujemy zastanowić się, gdzie na tej drodze jesteśmy my?
Kim ja jestem na drodze krzyżowej Chrystusa?
Żołnierzem, biczującym i poganiającym umęczonego Mistrza?
Weroniką, która, chcąc przynieść ulgę Jezusowi, wyciera Mu twarz?
A może jestem jak Judasz, który zdradza Jezusa, uciekając w ciemność?
Próbujmy w czasie tych rozważań odnaleźć swoją reakcję na krzyż, odnaleźć swoją ścieżkę na drodze Krzyżowej Jezusa. Tyle postaci patrzy na Jezusa w czasie Jego drogi krzyżowej… Tyle spotkań, spojrzeń.
Dziś przyjrzymy się Piotrowi, i jego reakcji na krzyż Chrystusa…

Gdy Jezus powoływał swoich uczniów, mówił do każdego z nich: Pójdź za mną!
Te słowa usłyszał też Szymon, rybak z Galilei. Usłyszał, i zostawił wszystko, by iść za Jezusem.
Nie wiedział, dokąd ta droga doprowadzi, nie znał dobrze Jezusa, ale zostawił całe dotychczasowe życie, i wyruszył. Za Chrystusem, który zmienił jego imię – z Szymona stał się Piotrem.

Powołanie ucznia Chrystusa związane jest z jakąś niewiadomą, z jakimś ryzykiem.
Pójdź za mną. Te słowa Jezus mówi do każdego z nas! Nie tylko do księży i sióstr zakonnych.
Każdemu z nas Jezus proponuje pójście za Sobą. W rodzinie, w małżeństwie, w samotności.
Pójdź za mną, to słowa, które Jezus kieruje i do ludzi młodych, do studentów, i do starszych – pracujących, emerytów. Każdy jest zaproszony by iść za Chrystusem.
Pójdź za mną – usłyszał Piotr, i wyruszył w drogę z Mistrzem. Widział w Jezusie Mesjasza, Zbawiciela. Szedł wiernie za Nim. Pierwszy uczeń, wybrany, później stanie się pierwszym papieżem. Ale nie zawsze był uczniem wzorowym… Przypomnijmy sobie słowa Jezusa – Zejdź mi z oczu, szatanie. Nie myślisz o tym, co Boże, ale o tym, co ludzkie.

Zejdź mi z oczu – a dosłownie – stań za mną, za moimi plecami, tak żebym ciebie nie widział.
Piotr chciał prowadzić Jezusa. Widział w Jezusie Mesjasza – który wyzwoli Izraela z panowania Rzymu. A Jezus mówi – stań za mną. Bo ty nie będziesz mnie prowadził. To ja poprowadzę ciebie… Stań za mną – a więc – idź moimi śladami, idź za mną!
I chwilę później Jezus mówi – już do wszystkich uczniów, ale ciągle jakby w kontekście tej sceny z Piotrem – kto chce iść za mną… niech się zaprze samego siebie… kto chce zejść mi z oczu, i pozwolić się prowadzić, niech się zaprze samego siebie… niech co dnia bierze swój krzyż, i niech mnie naśladuje…
2 ważne pouczenia – zaprzeć się samego siebie, i brać co dnia swój krzyż, by naśladować Jezusa…
Jan Paweł II pisze: Nieść Krzyż za Jezusem oznacza być gotowym do wszelkiej ofiary z miłości do Niego
oraz nie stawiać nikogo i niczego przed Niego, nawet najdroższych osób, nawet własnego życia.
Wiecie, że przylgnięcie do Chrystusa jest wymagającym wyborem.
Jednak to nie sami niesiemy krzyż. Przed nami idzie On...

kto chce iść za mną… niech się zaprze samego siebie…
Ciekawe jest to słowo - zaprze. Tu Jezus mówi o zaparciu się samego siebie. Nieco dalej, w opisie Męki Jezusa też czytamy o zaparciu się. Posłuchajmy tego fragmentu ewangelii w którym Piotr zaparł się…  ale nie samego siebie… zaparł się Jezusa… 

Schwycili więc Jezusa, poprowadzili i zawiedli do domu najwyższego kapłana.
A Piotr szedł z daleka.
Gdy rozniecili ogień na środku dziedzińca i zasiedli wkoło, Piotr usiadł także między nimi. 
A jakaś służąca, zobaczywszy go siedzącego przy ogniu, przyjrzała mu się uważnie i rzekła:
«I ten był razem z Nim».  Lecz on zaprzeczył temu, mówiąc: «Nie znam Go, kobieto». 
Po chwili zobaczył go ktoś inny i rzekł: «I ty jesteś jednym z nich».
Piotr odrzekł: «Człowieku, nie jestem». 
Po upływie prawie godziny jeszcze ktoś inny począł zawzięcie twierdzić:
«Na pewno i ten był razem z Nim; jest przecież Galilejczykiem». 
Piotr zaś rzekł: «Człowieku, nie wiem, co mówisz».
I w tej chwili, gdy on jeszcze mówił, kogut zapiał. 
A Pan obrócił się i spojrzał na Piotra.
Wspomniał Piotr na słowo Pana, jak mu powiedział: «Dziś, zanim kogut zapieje, trzy razy się Mnie wyprzesz». Wyszedł na zewnątrz i gorzko zapłakał. 

Trzy razy Piotr się zapiera. Trzy razy, według zwyczaju Izraela, oznaczało, że się jest pewnym w 100%, na amen.
Czy Piotr skłamał? Mówił – nie znam tego człowieka, ja z Nim nie chodziłem…
Piotr znał innego Chrystusa, za którego był gotów nawet umrzeć;
Chrystusa mocnego, któremu nie straszni faryzeusze, Jezusa, który działa cuda, i jest pełen mocy. A tu? Chrystus cierpiący, ubogi, upokorzony, bezbronny.
Najłatwiej więc wyrzec się Go, uciec, i grzać się przy ogniu.
Ta historia zaparcia Piotra nie jest zbyt odległa i od nas… Ile razy zapieramy się Jezusa… każdego dnia! Boimy się wyznać wiarę, przyznać do Jezusa.
Wstydzimy się Jezusa.
W domu, gry masz pokroić chleb, nie zrobisz na nim znaku krzyża, przecież to wstyd.
Nie powiesz swojej córce, która już 3 rok mieszka z chłopakiem i żyją jak małżeństwo, żeby wzięli ślub kościelny, to wstyd, a zresztą, i tak im ciężko…
Widząc na ulicy siostrę zakonną, księdza, nie powiesz szczęść Boże, to przecież wstyd.
Przed posiłkiem znak krzyża i modlitwa – tylko na filmach amerykańskich, w moim domu nie – wstyd
Czytać Biblię – wstyd
Czytać Gościa Niedzielnego, Niedzielę, - wstyd
A czasem nawet pójść do kościoła, przyjąć księdza po kolędzie – wstyd!
Kto nie bierze swego krzyża, nie jest mnie godzien. Tylko udaje że idzie za Mną.
Zapieramy się Jezusa. Jak Piotr.  
Gdy Piotr zaparł się po raz trzeci, kogut zapiał…
A Pan obrócił się i spojrzał na Piotra.
Jezus spojrzał na Piotra… Użyte tu słowo spojrzał nie oznacza takiego zwyczajnego patrzenia…
Jezus wejrzał, zajrzał w głąb serca Piotra…
Jezus świetnie wiedział, co jest w sercu Piotra, wiedział, że jest tam żar wielkiej miłości.
Żar, który jest zagaszony, przytłumiony…
Dlatego  s p o j r z a ł  na Piotra – a w tym spojrzeniu jakby mówił – Piotrze, dlaczego mi to robisz. Czemu zadajesz mi jeszcze kolejne rany. Piotrze, ja i tak cię kocham!
I Piotr zapłakał. Przypomniał sobie bowiem słowa - Kto się bowiem Mnie i słów moich zawstydzi przed tym pokoleniem wiarołomnym i grzesznym, tego Syn Człowieczy wstydzić się będzie. Kto się mnie zaprze, ten nie jest mnie godzien.
Jednak Piotr zapłakał. Te łzy były wyrazem miłości. Judasz też się wyparł Jezusa.
Ale Judaszowi zabrakło łez. Nie żałował tego, co zrobił. Świadomie Odrzucił Jezusa.


Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną,
nie jest Mnie godzien.
Kto chce znaleźć swe życie,
straci je
a kto straci swe życie z mego powodu,
znajdzie je.
Bo droga za Chrystusem, to po prostu droga Krzyżowa.
I nikt z nas nie wie, ile czasu będzie trwała, ile będzie na niej naszych upadków, ile spotkań z życzliwymi ludźmi.
Idąc za Chrystusem odnajdziemy ból, smutek, stratę najbliższych;
wyznając wiarę może będziemy poniżani, lekceważeni, wzgardzeni, może będziemy także odrzuceni.
Ale Jezus przeszedł to wszystko już wcześniej, właśnie po to,
abyśmy idąc tą bolesną drogą, mogli odnaleźć radość, pokój, pełnię życia.

Droga krzyżowa – bezsensowna, smutna… Nie!
Jezus tej drodze nadał sens, pokazał jej piękny cel - zbawienie i radość życia wiecznego.
Dlatego chrześcijanin nie może być człowiekiem smutnym.
Nie możemy nigdy zapomnieć że Krzyż, symbol tego wszystkiego, co nas przytłacza, pozostał pusty, a po Wielkim Piątku nadeszła Niedziela Zmartwychwstania.

Chrystus zwyciężył.



Pamiętacie z pewnością obraz cierpiącego Jana Pawła II, który w 2005 roku, kilka dni przed swoją śmiercią, uczestniczył za pośrednictwem transmisji telewizyjnej w drodze krzyżowej odprawianej w rzymskim Colosseum.
Nie miał siły, głosu, ledwie siedział na fotelu w swojej prywatnej kaplicy.
W ręce wziął krzyż, i całym sobą go objął.
A ci, którzy byli wtedy przy Nim, mówili, że papież płakał.
Na koniec tych rozważań przywołajmy jego słowa…:





Kultura, która przypisuje wartość tylko temu, co ma pozór piękna
i co sprawia przyjemność, chciałaby wam wmówić, że trzeba odrzucić Krzyż.
Otwórzcie oczy! To nie jest droga prowadząca do radości i do życia, ale ścieżka wiodąca w przepaść grzechu i śmierci.
Jeżeli Krzyż zostaje przyjęty, przynosi zbawienie i pokój (...)
Bez Boga Krzyż nas przygniata;
z Bogiem daje nam odkupienie i zbawienie. (...)
Weź Krzyż!
przyjmij go, nie pozwól, aby przygniotły cię wydarzenia,
ale z Chrystusem zwyciężaj zło i śmierć!
Jeżeli z Ewangelii Krzyża uczynisz program swojego życia,
jeżeli pójdziesz za Chrystusem aż na Krzyż, w pełni odnajdziesz samego siebie!

Amen.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz