Gdy Jezus powoływał swoich uczniów, mówił do każdego z nich: Pójdź za mną! W zeszłym tygodniu rozważaliśmy powołanie Piotra, jego zaparcie się. W tym wyjątkowym powołaniu odkryliśmy także wezwanie Jezusa skierowane do każdego z nas.
Pójdź za mną.
Te słowa usłyszał też Judasz, rybak z Galilei.
Usłyszał, i zostawił wszystko, by iść za Jezusem.
Nie wiedział, dokąd ta droga doprowadzi, nie znał dobrze Jezusa, ale zostawił całe dotychczasowe życie, i wyruszył. Za Chrystusem, w którym odnalazł sens. Który stał się jego mistrzem… Przynajmniej na trzy lata.
W dzisiejszej medytacji chciałbym skupić się właśnie na osobie Judasza, ucznia, któremu zabrakło łez żalu za grzech zdrady samego Jezusa.
Po trzech latach wspólnego wędrowania spotykają się. Mistrz i uczeń. Judasz pospiesznie zbliża się do Jezusa, i całuje Go (por. Mt 26, 49). Jest ciemno, wokół nich ogród oliwny, drzewa, krzewy, noc… i rzesze straży, pochodnie, miecze, krzyki. Do Jezusa zbliża się Judasz. Za nim żołnierze… Jezus patrzy na nich wzrokiem pełnym smutku.
Jezusowi pewnie stanęło przed oczami pierwsze spotkanie z Judaszem. Wtedy, gdy się poznali, Judasz był jeszcze człowiekiem czystego serca. Idąc za Jezusem słuchał uważnie Jego słów, widział cuda, które Jezus działał. Widział jak chromi odzyskiwali władzę w nogach, jak niewidomym otwierały się oczy, jak Łazarz wyszedł z grobu. Trzy lata był w szkole Jezusa. Trzy lata żył w świetle miłości Bożej.
A teraz, w ogrodzie oliwnym, spotykają się po raz ostatni. Jezus i Judasz.
„Co chcecie mi dać, a wydam Go wam.“ Judasz przychodzi do uczonych żydowskich... Ewangelista pisze: „A była noc“. Według św. Augustyna to właśnie o Judaszu i uczonych mówi prorocko psalmista: noc nocy przekazuje wiadomość… Nie była to tylko noc w sensie pory dnia. To była noc w sercu Judasza. Ciemność duszy. On trwał w śmierci. Makabryczne pytanie Judasza nic nie straciło dziś na aktualności. Co chcecie mi dać a wam go wydam…
Ile będę mieć wolnego czasu jeśli zrezygnuje z niedzielnej Mszy?
Ile zarobię jeśli ominę prawo boskie i ludzkie?
Ile mieć będę waszej akceptacji jeśli będę taki jak wy?
Ile przychylności sobie zaskarbię jeśli nie zostawię suchej nitki na moich znajomych?
Co chcecie mi dać jeśli pozbędę się Jezusa z mojego życia?
Co otrzymam jeśli zdradzę żonę, męża?
Co chcecie mi dać, a wydam Go wam…
Wyznaczyli mu 30 srebrników… Była to cena zapłaty za niewolnika…
Niewiele, marne pieniądze.
Tak Bóg stał się niewolnikiem ludzkich wyborów.
Potem wrócił do uczniów i rzekł do nich: «Śpicie jeszcze i odpoczywacie?
A oto nadeszła godzina i Syn Człowieczy będzie wydany w ręce grzeszników.
Wstańcie, chodźmy! Oto blisko jest mój zdrajca».
Gdy On jeszcze mówił, oto nadszedł Judasz, jeden z Dwunastu,
a z nim wielka zgraja z mieczami i kijami, od arcykapłanów i starszych ludu.
Zdrajca zaś dał im taki znak: «Ten, którego pocałuję, to On; Jego pochwyćcie!».
Zaraz też przystąpił do Jezusa, mówiąc: «Witaj Rabbi!», i pocałował Go.
A Jezus rzekł do niego: «Przyjacielu, po coś przyszedł?»
Wtedy podeszli, rzucili się na Jezusa i pochwycili Go.
Dwie wypowiedzi… krótki dialog… Jakbyśmy nie znali kontekstu, nie znali całej tragedii ogrodu oliwnego, to można by pomyśleć – że to normalne spotkanie…
Przychodzi Judasz do Jezusa. Mówi do niego – Rabbi, witaj.
Rabbi – czyli nauczycielu, mistrzu. Udaje w ten sposób przywiązanie, szacunek.
Pomyślmy jak bardzo ta obłuda ucznia musiała zaboleć Jezusa…
On wiedział dobrze, że Judasz zdradził. Wiedział, że w tych słowach „witaj Rabbi”, nie ma ani trochę miłości…
Judasz pocałował Jezusa. Pocałunek był przyjętą formą pozdrowienia ucznia wobec mistrza…. Pocałunek Judasza to jednak coś odrażającego, straszliwa i smutna chwila.
Ten pocałunek pozostał na wieki symbolem najpodlejszej zdrady…
Jezus nie odrzuca od siebie Judasza. Przyjmuje jego pocałunek, co więcej, nawet w tym geście przekazuje przesłanie miłości…
Jezus odpowiada na pozdrowienia Judasza łagodnym, pełnym dobroci i ciepła pytaniem: Przyjacielu, po coś przyszedł?
Wcześniej, w Ewangelii Jezus mówił do swoich uczniów, a więc między innymi do Piotra, ale i do Judasza… - już was nie nazywam sługami, ale przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam to, co usłyszałem od mojego Ojca.
Jezus dotrzymuje słowa… Nawet w scenie zdrady, mówi do Judasza – Przyjacielu. Jakby dając ostatnią szansę poprawy, przemiany…
Judasz tego nie wykorzystuje…
Kiedy na krzyżu Jezus będzie modlił się: Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią… nie będzie modlił się za Judasza. Bo Judasz dobrze wiedział, co robi, działał z pełną świadomością i wolną wolą.
Na drodze krzyżowej spotykamy różnych ludzi… Spotykamy też siebie nawzajem… dziś przyglądamy się Judaszowi, powinniśmy zatem zastanowić się, czy w historii Judasza, w wyborach Judasza, nie jesteśmy czasem do niego podobni…
Każde nasze odejście od Boga, ucieczka w grzech, jest odejściem w ciemność… Jest świadomym odrzuceniem miłości Boga…
Pismo święte mówi, że Judasz po zdradzie się opamiętał i poszedł do arcykapłanów, aby oddać pieniądze. Pewnie liczył na to, że uda mu się jakoś pomóc Jezusowi, że uda się Go uwolnić.
Ale arcykapłani nie chcieli już wtedy rozmawiać z Judaszem, bo już nie był im potrzebny. Został sam ze swoją winą. Podobnie postępuje z nami zły duch, który kusząc obiecuje jakieś złote góry, wielką przygodę, sukces, powodzenie… a gdy doprowadzi do upadku odwraca się i mówi podobnie jak arcykapłani do Judasza: to Twoja sprawa.
Czasami to działanie złego jest jeszcze bardziej perfidne, bo po upadku zaczyna nas oskarżać o to, do czego sam przed chwilą nakłaniał. Zapewne nie raz możemy się znaleźć w sytuacji podobnej do Judasza. Nie raz zdradzamy Jezusa, sprzedajemy go za trzydzieści srebrników chwilowej przyjemności, jakiejś iluzji w którą wprowadza nas zły duch czy nasza ludzka słabość. I wtedy zostajemy sami.
W podobnej sytuacji znalazł się też inny uczeń pański- święty Piotr, który w zamian za poczucie bezpieczeństwa trzy razy wyparł się Jezusa. Jaka jest jednak różnica pomiędzy Piotrem a Judaszem? Piotr umiał przyznać się do błędu. Judasz do końca chciał załatwić sprawę swoimi siłami.
Kiedy Piotr zdradził i uświadomił sobie swoją zdradę, zapłakał.
Jeżeli dorosły mężczyzna płacze, to jest to widok poruszający. To znaczy, że już nie ma sił, że sobie do końca nie radzi. Te łzy Piotra były przyznaniem się, że potrzebuje on pomocy z zewnątrz, że potrzebuje pomocy Boga, Jego przebaczenia.
Prośmy, abyśmy w chwilach, kiedy uświadamiamy sobie swoje porażki umieli stawać przed Bogiem w szczerości i prosić Go o pomoc. Prośmy o to, żebyśmy umieli zapłakać nad swoim życiem tak jak Piotr, kiedy doświadczymy, że już nie możemy poradzić sobie sami. Abyśmy umieli podejść do Jezusa, i zawierzyć się Mu, powierzyć Mu to wszystko, co nie pozwala nam zbliżyć się do Niego.
Wybrać Jezusa, opowiedzieć się za Nim, nie raz, ale każdego dnia… Stajemy wtedy wobec Jego słów: kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swe życie z mojego powodu, dla mnie, ten je odnajdzie.
Brat Roger z Taize pisze: Ty, który chcesz pójść za Chrystusem, po jakim znaku rozpoznasz, że Go spotkałeś? Rozpoznasz Go, kiedy zmagasz się ze sobą, aby iść za Nim, kiedy jesteś doświadczany aż do strumieni łez wewnętrznych płynących czasami w tobie. Ale cały ten ból nie paraliżuje cię, ale przemienia, aby stać się w tobie źródłem… Tak, idąc za Chrystusem, przygotuj się na doświadczenia, codzienne wierności przez które kształci się i doskonali nasza miłość Chrystusa i Jego krzyża. Tego krzyża, jaki przygotował i dla nas, w naszej codzienności.
Nie bój się wierności Jezusowi. Nie bój się zamieszkać w Krzyżu.
Panie, spraw by myśli moje zawsze były przy Tobie.
W Tobie jest światło, Ty nie zapominasz o mnie.
Ty oddalasz moje ciemności…
Przy Tobie ciemności przestają być ciemne,
a noc jaśnieje jak dzień.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz