poniedziałek, 2 kwietnia 2012

gorzkie żale, część VI, ostatnia, I kwietnia 2012


Moi drodzy,
W każdej z tegorocznych medytacji gorzkich żali przyglądaliśmy się Jezusowi, idącemu drogą krzyżową. Na tej drodze spotykaliśmy różnych ludzi, i zastanawialiśmy się, jakie jest moje miejsce na drodze Krzyżowej? Gdzie ja jestem? Jaka jest moja reakcja na krzyż? Czy jestem jak wierny uczeń, jak Jan? Czy może czasem zapieram się jak Piotr? A może wiernie, jak Maryja, trwam przy krzyżu Chrystusa, w którym , jak Maria Magdalena, widzę kogoś ukochanego?

Dręczono Go, lecz sam się dał gnębić, nawet nie otworzył ust swoich.
Jak baranek na rzeź prowadzony, jak owca niema wobec strzygących ją,
tak On nie otworzył ust swoich.
Po udręce i sądzie został usunięty; a kto się przejmuje Jego losem?
Tak! Zgładzono Go z krainy żyjących;
za grzechy mego ludu został zbity na śmierć.
nikomu nie wyrządził krzywdy i w Jego ustach kłamstwo nie postało.
Zacny mój Sługa usprawiedliwi wielu, ich nieprawości On sam dźwigać będzie.
Dlatego w nagrodę przydzielę Mu tłumy, i posiądzie możnych jako zdobycz,
za to, że Siebie na śmierć ofiarował i policzony został pomiędzy przestępców.
A On poniósł grzechy wielu, i oręduje za przestępcami.


Dziś, kiedy zbliżamy się do końca drogi krzyżowej, chciałbym mówić o Jezusie. O Jego męce
i Jego reakcji na Krzyż.
Za kilka dni, kolejny raz staniemy wobec śmierci Jezusa.
Wobec tajemnicy Życia!
Śmierć nie jest ostatnim słowem. Dla Jezusa jest to zapowiedź zmartwychwstania,
które nastąpi trzeciego dnia.
To do tego wydarzenia zmierzało całe Jego ziemskie życie – spotkania z ludźmi,
uzdrowienia, nauczanie.

A obok krzyża Jezusowego stały:
Matka Jego i siostra Matki Jego,
Maria, żona Kleofasa, i Maria Magdalena.

Potem Jezus świadom,
że już wszystko się dokonało, aby się wypełniło Pismo, rzekł: «Pragnę».
Stało tam naczynie pełne octu.
Nałożono więc na hizop gąbkę pełną octu i do ust Mu podano.
A gdy Jezus skosztował octu, rzekł:
«Wykonało się!»
I skłoniwszy głowę oddał ducha.

W seminarium, w każdy piątek, przez cały rok, nasza wspólnota gromadzi się w kościele na drodze krzyżowej. Wspólnie przechodząc przy kolejnych stacjach wokół kościoła przeżywamy Drogę Chrystusa. Przy stacji XII, stacji w której wspominamy śmierć Jezusa, wszyscy klęczymy. Klęczymy i często trwamy w ciszy i milczeniu. Bo wobec tajemnicy Chrystusa żadne słowa nie będą odpowiednie, wobec tak wielkiej tajemnicy, czasami cisza przemawia dużo bardziej niż słowa.
My też, dziś, rozważając tajemnicę śmierci Jezusa w ciszy trwajmy przy krzyżu; wpatrujmy się w oblicze Chrystusa, obecnego w Najświętszym Sakramencie. On mówi każdemu z nas to, co powiedział swoim umiłowanym uczniom:

To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem.
Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich.
Wy jesteście przyjaciółmi moimi, jeżeli czynicie to, co wam przykazuję.
Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni pan jego, ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego.
Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili, i by owoc wasz trwał - aby wszystko dał wam Ojciec, o cokolwiek Go poprosicie w imię moje.
To wam przykazuję, abyście się wzajemnie miłowali.

W Ewangelii Jana czytamy:
I skłoniwszy głowę oddał ducha.
Oddał ducha.
Nie stracił, ale oddał. Przekazał. (paredoken to pneuma) Tchnął. Skłoniwszy głowę, to znaczy tchnął w kierunku ziemi.
Na krzyżu Chrystusa rodzi się Kościół!

Święty Paweł pisze:
Nikt zaś z nas nie żyje dla siebie i nikt nie umiera dla siebie:
Jeżeli bowiem żyjemy, żyjemy dla Pana;
jeżeli zaś umieramy, umieramy dla Pana.
I w życiu więc i w śmierci należymy do Pana.

Te słowa są trudne do zrozumienia.
Trzeba wielkiej wiary, i głębokiej relacji przyjaźni z Chrystusem,
by ufając Mu bezgranicznie, żyć tak, by być gotowym na spotkanie z Nim.
Święty Augustyn mówił:
żyj tak, jakby ten dzień miał być twoim ostatnim…
Śmierć Jezusa.
Wydaje się że to już koniec.
Tak też może być i w twoim życiu.
Wszystkie twoje siły zawiodły, nadzieje na życie umarły.

Choć to trudne, pokonaj siebie,
i pozwól Jezusowi, by On sprawił, by to wszystko,
co nie pozwala Mu zbliżyć się do Ciebie umarło.
Oddaj Mu to wszystko na krzyżu.
Wtedy to On będzie żył w Tobie,
a to, co wydawało się końcem –  stanie się początkiem.

Idąc drogą Krzyżową Jezus upadał. Nie miał sił. Ale szedł dalej. Szedł dalej ponieważ miał przed oczami ciebie. Twoja historię, twoje grzechy, twoje upadki. I nie poddał się. Szedł dalej, by na krzyżu pokonać to wszystko, co oddala cię od Niego.

Kończy się wielki Post, kończą się Gorzkie Żale, ale droga Krzyżowa trwa nadal! Każdego dnia stajemy wobec wyboru – jak wierny uczen trwać przy Jezusie, czy uciec w ciemność jak Judasz. Być przy umiłowanym jak Maria z Magdali, czy zaprzeć się, jak Piotr.
Takie jest nasze życie. Pełne wyborów Jezusa. Każdego dnia…

Czyli trzeba aż przejść przez siebie,
Twoim słowom siebie zawierzyć —
Jeśli trzeba, to tratuj do dna,
Jestem tylko twoim żołnierzem.

Jedno wiem i innych objawień
Nie potrzeba oczom i uszom —
Uczyniwszy na wieki wybór,
W każdej chwili wybierać muszę.


Panie, wesprzyj nas,
by to rozważanie Twojej męki nie było jedynie przelotnym wzruszeniem.
Spraw, bym tak jak Ty, nie bał się krzyża, nie bał się zamieszkać w Krzyżu, zamieszkać w Twojej miłości, zamieszkać w Twoim sercu, zamieszkać przy Tobie, bo niespokojne będzie serce moje, tak długo, dopóki nie zamieszka w Tobie.

Pomóż mi, bym towarzyszył Ci nie tylko myślami,
lecz bym każdego dnia szedł Twoją d r o g ą całym swoim sercem
i konkretnymi uczynkami codziennego życia. Spraw, bym nie bał się iść Twoją drogą. Choć ta droga prowadzi na Golgotę, to przecież śmierć nie ma na niej ostatniego słowa. Krzyż pozostanie pusty, stanie się bramą, prowadzącą przez pusty grób do Życia. Do raju. Do zbawienia.

Ty jesteś Drogą, Prawdą i Życiem.
Tobie Zmartwychwstały chwała i cześć na wieki wieków.
Amen.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz