piątek, 16 marca 2012

Gorzkie Żale, cz. IV, 18 III 2012, Ofiarowanie Pańskie Maria Magdalena, Miłość silniejsza niż Krzyż



To już czwarte spotkanie na drodze krzyżowej Jezusa. Każdej niedzieli przyglądamy się konkretnej osobie, i jej reakcji na krzyż, jednocześnie szukając w ten sposób swojego miejsca przy krzyżu Jezusa. Cały czas powraca do nas to pytanie, kim ja jestem na drodze krzyżowej Jezusa?
Na początku naszej tej medytacji sięgnijmy do księgi Rodzaju…:
Gdy zaś mężczyzna i jego żona usłyszeli kroki Pana Boga przechadzającego się po ogrodzie, w porze kiedy był powiew wiatru, skryli się przed Panem Bogiem wśród drzew ogrodu.
Pan Bóg zawołał na mężczyznę i zapytał go: «Gdzie jesteś?»
On odpowiedział: «Usłyszałem Twój głos w ogrodzie, przestraszyłem się, bo jestem nagi, i ukryłem się».
«Któż ci powiedział, że jesteś nagi? Czy może zjadłeś z drzewa, z którego ci zakazałem jeść?»
Po czym Pan Bóg rzekł: «Oto człowiek stał się taki jak My: zna dobro i zło; niechaj teraz nie wyciągnie przypadkiem ręki, aby zerwać owoc także z drzewa życia, zjeść go i żyć na wieki».
 Dlatego Pan Bóg wydalił człowieka z ogrodu Eden. Wygnawszy zaś człowieka, Bóg postawił przed ogrodem cherubów i połyskujące ostrze miecza, aby strzec drogi do drzewa życia.

W dzisiejszym rozważaniu  chciałbym skupić się na postaci Marii Magdaleny. Pochodziła z Magdali, miejscowości położonej nad Jeziorem Galilejskim. Według tradycji była ona prostytutką, która przeżyła nawrócenie; w samej Ewangelii nie znajdziemy potwierdzenia takiej wersji jej życia!
Ewangeliści piszą, że Jezus wyrzucił z niej siedem złych duchów. Liczba siedem sugeruje pełnię, dlatego możemy domyślać się, że poziom opanowania przez złego ducha był bardzo duży i musiał powodować wielkie cierpienie. Nie wiemy, jak dokładnie wyglądało jej uzdrowienie. Pewne jest to, że wyzwolenie od złego rozpoczęło nowy etap jej życia. Spotkanie z Jezusem otworzyło przed nią nową drogę. Magdalena towarzyszy odtąd wiernie Jezusowi w czasie Jego działalności, jak apostołowie jest świadkiem Jego cudów.
Więcej nawet! Maria z Magdali jest przy Jezusie, gdy inni zawiedli. Kiedy zabrakło Piotra i innych Apostołów, ona nie uciekła. Magdalena jest świadkiem ukrzyżowania i śmierci Mistrza, zdjęcia Go z krzyża i pogrzebu.
A obok krzyża Jezusowego stały: Matka Jego i siostra Matki Jego, Maria, żona Kleofasa, i Maria Magdalena.
Wiernie trwała przy krzyżu, bo na nim wisiał Mistrz. Pan.
Jest taka scena w Ewangelii Łukasza, w której Maria Magdalena obmywa nogi Jezusowi. A On odpuszcza jej grzechy.
Mówi wtedy: Odpuszczone są jej liczne grzechy, ponieważ bardzo umiłowała. A ten, komu mało się odpuszcza, mało miłuje».  Więcej miłuje zatem ten, komu więcej się odpuszcza…
Więcej miłowała Maria Magdalena, dlatego nie bała się krzyża, reakcji Żydów, żołnierzy. Ona po prostu musiała tam być! Co więcej, wróciła jeszcze do grobu…
Posłuchajmy fragmentu Ewangelii Jana:
Pierwszego dnia po szabacie, wczesnym rankiem, gdy jeszcze było ciemno, Maria Magdalena udała się do grobu i zobaczyła kamień odsunięty od grobu.
Maria Magdalena stała przed grobem płacząc. A kiedy tak płakała, nachyliła się do grobu i ujrzała dwóch aniołów w bieli, siedzących tam, gdzie leżało ciało Jezusa - jednego w miejscu głowy, drugiego w miejscu nóg.  I rzekli do niej: «Niewiasto, czemu płaczesz?» Odpowiedziała im: «Zabrano Pana mego i nie wiem, gdzie Go położono».
Gdy to powiedziała, odwróciła się i ujrzała stojącego Jezusa, ale nie wiedziała, że to Jezus.
Rzekł do niej Jezus: «Niewiasto, czemu płaczesz? Kogo szukasz?» Ona zaś sądząc, że to jest ogrodnik, powiedziała do Niego: «Panie, jeśli ty Go przeniosłeś, powiedz mi, gdzie Go położyłeś, a ja Go wezmę».
Jezus rzekł do niej: «Mario!» A ona obróciwszy się powiedziała do Niego po hebrajsku: «Rabbuni», to znaczy: Nauczycielu!
Rzekł do niej Jezus: «Nie zatrzymuj Mnie, jeszcze bowiem nie wstąpiłem do Ojca. Natomiast udaj się do moich braci i powiedz im: "Wstępuję do Ojca mego i Ojca waszego oraz do Boga mego i Boga waszego"».
Poszła Maria Magdalena oznajmiając uczniom: «Widziałam Pana».

Maria jest tam, gdzie być powinien każdy uczeń Jezusa: jest u stóp krzyża i jest też w porannym świetle zmartwychwstania. Jej postać przypomina, jak wielka jest siła Bożej miłości i jak piękny jest ten, kto tej miłości się poddaje. Św. Augustyn nazwał ją nawet „apostołką apostołów”. Rozpoznaje Jezusa i biegnie do apostołów, powiedzieć im o radości, która jest w jej sercu.
Warto zwrócić uwagę na fakt, że Maria Magdalena obecna jest w trzech kluczowych momentach Paschy Jezusa, Jego drogi ze śmierci do życia. Jest przy śmierci, przy pogrzebie i przy pustym grobie.
Ewangelista Jan ukazuje właśnie Marię Magdalenę jako pierwszego świadka pustego grobu, a więc świadka Zmartwychwstania. To trochę zaskakujące, ponieważ w tamtych czasach zdanie kobiet nie było brane pod uwagę, a świadectwo złożone przez kobietę, nie miało nigdy ważności prawnej. może nieco zaskakiwać, Jednak Ewangeliści podkreślają, że to właśnie kobiety były tymi, które pierwsze zauważyły fakt pustego grobu. Właśnie świadectwo kobiet stało się „kamieniem węgielnym” wiary paschalnej.
Patrząc na Zmartwychwstałego, Maria Magdalena nie rozpoznała Go. Pomyślała: „To ogrodnik”. Można by zapytać, czy to przypadek? Oczywiście nie! Ewangelia Jana pełna jest symboliki. Również w tej scenie ją odnajdujemy. Maria Magdalena spotyka Jezusa w ogrodzie. Jezus ukazuje się po swym zmartwychwstaniu jako ogrodnik, co ojcowie Kościoła komentują i interpretują, mówiąc, że Jezus jest ogrodnikiem, który oschłą i pozbawioną życia duszę chce zamienić w kwitnący ogród.
Życie bez Boga jest pustynią – szarą, smutną, bez wody i bez życia. Pustynią, na której nikt nie słyszy wołania człowieka. Życie bez Boga jest pustynią, na której doskwierać może samotność.
Symbol ogrodu znany jest ze Starego Testamentu. Dlatego na początku tej medytacji przywołałem opis wygnania z Raju. Po grzechu pierwszych rodziców, Bóg wypędził ich z ogrodu Eden, a przy jego bramach postawił na straży aniołów, którzy z mieczami strzegli dostępu do raju.
O wschodzie słońca, w niedzielę zmartwychwstania aniołowie porzucili swoje miecze!
Wskazują na pusty grób Jezusa i obwieszczają, że bramy raju na nowo się otwierają. Dzięki Jezusowi, możemy wrócić do Raju, na nowo być przy drzewie Życia.
Maria nie rozpoznała Jezusa. Myślała że to ogrodnik. Była zagubiona, smutna, zapłakana. Droga Marii Magdaleny prowadzi od zagubienia do radości paschalnej!
Maria rozpoznaje Mistrza dopiero, kiedy słyszy swoje imię.
Maria wyobraża każdego z nas. Tak jak ona, biegamy czasami na oślep we wszystkich kierunkach, chwytamy się różnych spraw, szukamy, latamy, załatwiamy. Ale w każdym z nas jest wtedy takie poczucie pustki. Jezus jest przy nas. Czasem nie rozpoznany. Wzięty za ogrodnika. Dlatego dobrze, gdy będziemy, jak Maria Magdalena, wypatrywać Jezusa. Ona go nie rozpoznała, ale On ją odnalazł i zawołał po imieniu!
Podobnie każdy z nas pragnie być odnalezionym i wezwanym po imieniu. W opowiadaniu Księgi Rodzaju Bóg zwraca się do człowieka: Adamie, gdzie jesteś? W starożytnym świecie żydowskim dobór imienia był niezwykle istotny. Wierzono, że imię wpływa na los człowieka, w pewien sposób determinuje jego przeznaczenie. Jezus zwraca się do Marii Magdaleny po imieniu, i wtedy Maria poznaje Go. Tak też i do nas Jezus przychodzi, i do każdego z nas mówi po imieniu. Do każdego indywidualnie. Jezus przemawia do serca. Do samego wnętrza człowieka! Maria rozpoznaje Go i mówi: Rabbi – to znaczy, Nauczycielu.
Jezus mówi – nie zatrzymuj mnie. Jezus idzie dalej, ogłaszać radość Zmartwychwstania, a Maria Magdalena staje się apostołem. Ma głosić Pana.
Również w tym musimy uczyć się naśladować Marię Magdalenę.
Trwać pod krzyżem, zamieszkać w krzyżu, ale także spotkać żywego Jezusa.
I nie zachowywać Go tylko dla siebie.
Maria Magdalena pokazuje, że ten, kto spotkał Jezusa, nie może milczeć! Musi iść, i głosić Jezusa. Tak zwyczajnie, każdego dnia, i tak uroczyście, całym życiem.
Bądźmy wierni jak Maria Magdalena. Uczmy się miłości z Krzyża. Komu wiele przebaczono, ten powinien bardziej kochać.
A bramy Raju, ogrodu Eden, dzięki Krzyżowi Chrystusa, będą dla nas otwarte.

Co się stało? Wielka cisza spowiła ziemię; wielka na niej cisza i pustka.
Cisza wielka, bo Król zasnął. Idzie, aby odnaleźć pierwszego człowieka, jak zgubioną owieczkę.
A pochwyciwszy Adama za rękę, podniósł go mówiąc: "Zbudź się, o śpiący, i powstań z martwych, a zajaśnieje ci Chrystus.
Oto Ja, twój Bóg, który dla ciebie stałem się twoim synem. Oto teraz mówię tobie i wszystkim: Wyjdźcie! A tym, którzy są w ciemnościach, powiadam: Niech zajaśnieje wam światło! Tym zaś, którzy zasnęli, rozkazuję: Powstańcie!
Snem śmierci zasnąłem na krzyżu i włócznia przebiła mój bok za ciebie, który usnąłeś w raju. Tobie, Adamie, rozkazuję: Zbudź się, który śpisz!
Powstań z martwych, albowiem jestem życiem umarłych!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz